UniGarden - Astrologia, tarot, kursy

Twój cytat

"Przeznaczenie znajdzie drogę."

Wergiliusz

Mroczne sekrety

Jesteś w: Teksty » Varia » Kobiece


Autorka: Dorota Rzepecka

FeniksSą oceany nigdy nie wypłakanych łez kobiecych, gdyż kobiety nauczono zabierać do grobu własne sekrety, sekrety matek i ojców, sekrety mężczyzn i społeczeństwa.

Clarissa Pinkola Estes

Nie przyjmuję na horoskop osób starszych ode mnie o więcej, niż kilka lat - takie odsyłam do astrologów w ich wieku, zgodnie z rozsądnym założeniem, że wiedza czysto astrologiczna nie wystarcza i że człowiek szukający dobrej rady znajdzie ją prędzej u kogoś z porównywalnym bagażem życiowych doświadczeń. Przychodzą więc do mnie dwudziesto-, trzydziestoletnie dziewczyny, także znajome starsze nastolatki. Na horoskop, na karty, najczęściej po prostu na na pogaduchy przy herbacie, winie i czymś dobrym do złasowania. Wesołe, rozgadane, pokazujące światu zadowoloną twarz. Niejedna osoba mijając je na ulicy mysłi pewnie z zazdrością: "ta to musi mieć rajskie życie". A potem, gdzieś w trakcie interprertacji, między jednym a drugim kubkiem herbaty, po kieliszku lub dwóch wina, słyszę jej opowieść...

„Są tajemnice, które umacniają – na przykład te, które są częścią strategii wiodącej do chwalebnego celu, albo radosne sekrety, które chowamy na dnie serca, aby je lepiej smakować. Ale sekrety wstydliwe różnią się od nich jak dzień od nocy” - Clarissa Pinkola Estes.

Bywa tak, jak w przypadku poznanej u innej mojej przyjaciółki znajomej: dziewczyny z pozoru kipiącej radością życia. Po pierwszej godzinie babskich pogaduch przy butelce dobrego likieru - którą ona, jak się potem okazało, poprzedziła sporą ilością innego alkoholu, w którym ma zwyczaj topić swoje smutki - usłyszałyśmy o pierwszej aborcji, Po drugiej godzinie - o drugiej. A po trzeciej - o trzeciej... A gdy już zbierałyśmy się do domów, popłynęło wyznanie, że tak naprawdę nie umie sobie poradzić z jednym: że jedna z tych ciąż była wynikiem zdrady i jej ówczesny chłopak do dziś jest przekonany, że to on był ojcem i od kilku lat leczy się na depresję, bo nie może uporać się ze świadomością, że nie zdołał odwieść jej od tej decyzji. Opowiadająca to dziewczyna miała dwadzieścia jeden lat.

Kiedy indziej znajoma, opuszczając bezradnie ramiona, gdzieś między jedną błahą plotką a drugą, tonem informacji o przecenie na kozaki Ryłki, opowiedziała mi o tym, że była tak sparaliżowana ze strachu, gdy w ciemnym parku napadł ją i zaczął ciągnąć w krzaki pijany mężczyzna, że nawet nie krzyczała o pomoc, nie mówiąc o próbach obrony. Dziewczyna nie dość, że nie była chuchrem, to jeszcze kilka lat trenowała sztuki walki i na treningach nieraz stawiała czoła mężczyznom - wyższym, cięższym, silniejszym... Inna, z kolei drobniusieńkiej, filigranowej postury, przy jakimś winku, kiedy wesoła rozmowa zeszła na tematy damsko-męskie spod znaku Baubo i któraś z obecnych zaczęła żartować z różnicy między nią a jej dwumetrowym i stukilowym misiem, nagle zaczęła mówić o tym, jak kilka lat dochodziła do siebie po swoim pierwszym razie, kiedy to zgwałcił ją, wówczas szesnastolatkę, "kochający i czuły" chłopak – też niedźwiedzich wymiarów, więc nie miała szans się obronić. Za swoje pierwsze wspomnienie erotyczne dostała gardło ochrypłe od wrzeszczenia „przestań!”, ściekającą po nogach krew zmieszaną ze spermą, gdy zataczając się z bólu i łapiąc się ścian szła do łazienki, i żołądek ściśnięty wyrzutami sumienia, bo chłopak po fakcie obwiniał ją za wszystko: jako gorliwy katolik bardzo chciał zaczekać z tym do ślubu, a ona jak ta suka rozmyślnie sprowokowała go i zmusiła do grzechu. Historii o ośmio- i osiemnastolatkach obmacywanych po biuście, pośladkach, między nogami przez wesołych wujaszków, na co rodzina przymykała oko lub patrzyła tak, żeby tylko niczego nie zauważyć, nie jestem w stanie zliczyć...

„Hańbiąca tajemnica w sercu kobiety odcina ją od ludzi, którzy mogliby ją otoczyć miłością, wspomożeniem, opieką. Sama musi nieść brzemię żalu, grzechu i strachu" - Clarissa Pinkola Estes.

Mroczne sekrety wychodzą na wierzch nie tylko opowiadane: bywa, że przypadek wydobywa je na powierzchnię. Pamiętam, gdy przy okazji jakiegoś zjazdu rodzinnego mąż jednej z ciotek dostał ataku padaczki na oczach całej zszokowanej rodziny, która nie miała pojęcia o jego chorobie. Była ona skrzętnie ukrywana przez całe lata, żeby tylko wstydliwy sekret nie wydobył się na powierzchnię. Wieczorem tego dnia załamana ciotka, roztrzęsiona nerwowo tak, że nie mogła już dłużej milczeć, opowiedziała innym kobietom z rodziny o swojej nocy poślubnej, gdy jako młodziutka, nieświadoma dziewczyna dowiedziała się o jego chorobie, gdy w noc weselną, kiedy nareszcie zostali sami, małżonek w trakcie pieszczot dostał ataku padaczki, którą przed nią zataił. Każdy, kto był świadkiem takiego ataku, wie, jak przerażająco to wygląda w oczach widza, więc może bez trudu wyobrazić sobie jej szok – co się dzieje?! I zaraz potem myśl: jak to ukryć, przecież nikt nie może się dowiedzieć o takiej hańbie! A w tym wszystkim ocean upokorzenia kobiety podle oszukanej. Mogła wystąpić o unieważnienie małżeństwa z powodu zatajenia ciężkiej choroby – zdecydowała się jednak żyć dalej, okłamana i upokorzona, skrywając tę tajemnicę i swój ból. Żyć dalej i milczeć dwadzieścia lat.

Ile kobiet ukrywa takie historie? Wydaje się, że mamy XXI wiek, ale tabu wciąż jest żywe. Pewne rzeczy wciąż trzeba je spychać jak najgłębiej. Gwałty, molestowanie, wstydliwe choroby, zwłaszcza umysłowe, ale także impotencja, alkoholizm, narkomania, aborcje, zdrady nie mogą nigdy ujrzeć światła dziennego. Podobnie jak "złe" uczucia: żal, złość, zazdrość, czasem nawet nienawiść do osób, które trzeba przecież kochać: do matki, ojca, żony, męża, rodzeństwa czy własnego dziecka. Wszystkie, które są brudne, brzydkie i niedobre, należy ukryć jak najgłębiej i nigdy ich nie wyjawiać, bo nie wolno czegoś takiego odczuwać. Najtrudniej jest chyba matkom: są wiecznie na cenzurowanym w oczach społeczeństwa, które skrupulatnie rozlicza je z każdego kroku, oceniając i wydając kategoryczne sądy. Pomimo częstszego mówienia w mediach o szoku poporodowym czy depresji, matkom wciąż odbiera się prawo do odczuwania wobec dziecka żalu czy złości za bóle porodowe, za ruinę figury, za niedosypianie po nocach, za uwiązanie do kołyski itp., itd. Takie uczucia są zakazane, potępiane i uważane za małostkowe: martwić się tłuszczem na brzuchu i niemożnością tańczenia do rana, gdy stał się cud macierzyństwa - tak postępowac może w oczach społeczeństwa tylko jednostka pusta i pozbawiona wyższych uczuć! Nie mówiąc o jakichkolwiek uczuciach innych niż zachwyt nad potomkiem i bezgraniczna miłość do dziecięcia, bo żywienie takowych natychmiast kwalifikuje kobietę do grona wyrodnych matek. Mało która kobieta ma szanse porozmawiać z kimś o tym, co czuje, jej problem i tłumiona agresja narastają wraz z wyrzutami sumienia, prowadząc do ciągłej frustracji i odbijając się negatywnie na jej relacji z dzieckiem.

Nawet inne kobiety w podobnej sytuacji nie wykażą zrozumienia: będąc ofiarami systemu społecznego są jednocześnie obowiązane do bycia jego strażniczkami i wolą głośno potępiać "złe" zachowania, niż same narazić się na potępienie. Tę hipokryzję widać już u młodziutkich dziewczyn, które bardzo szybko uczą się, że nie należy się wychylać z innymi poglądami, niż te "słuszne". Moja młodsza znajoma, wówczas licealistka, siedząc któregoś dnia na pogaduszkach przy herbacie, robiąc wielkie oczy tonem pełnym zgrozy opowiedziała o swojej koleżance, która uprawiając przygodny seks na jakiejś imprezie zaszła w ciążę tak, że nawet nie wiedziała, kim jest ojciec. Nie mając wsparcia w rodzinie ani w nikim ze świata dorosłych, podjęła sama decyzję o usunięciu ciąży, a że, jak to nastolatka, nie miała funduszy, urządziła... zrzutkę wśród przyjaciół na zabieg w aborcyjnym podziemiu. Jak łatwo zgadnąć, wkrótce wiedzieli o tym wszyscy znajomi. Rozpoczęło się obgadywanie, komentowanie, najczęściej potępianie - dziewczyna była uczennicą katolickiej szkoły... Oskarżający wyraz twarzy miała też opowiadająca o tym moja znajoma. Ciesząc się przywilejem bycia sporo starszą koleżanką, której można powiedzieć więcej choćby dlatego, że nie mając kontaktu z innymi jej znajomymi, nic niepożądanego im nie przekaże, zapytałam: a co ty byś zrobiła w jej sytuacji? Tu nastąpiła chwila wahania i odpowiedź już pewnym tonem: "To samo. I jestem przekonana, że wszystkie moje koleżanki ze szkoły też. Tylko byłabym ostrożniejsza, żeby nikt się nie dowiedział".

„Co więc robi kobieta, kiedy sekret przecieka? Goni go, wydatkując dużo energii. Upycha go, zawija i zakopuje znowu w martwej strefie, budując silniejsze fortyfikacje. Woła swoje homunkulusy – wewnętrznych strażników, obrońców ego – każe budować więcej bram, więcej ścian. Opiera się o swój ostatni psychiczny grobowiec, pocąc się krwawo, dysząc jak lokomotywa” - Clarissa Pinkola Estes

Opowieści o mrocznych tajemnicach i wstydliwych sekretach budzą lęk i wywołują obrzydzenie. Nie jest miło w nich uczestniczyć – ani jako słuchacz, ani jako opowiadająca. Nie da się ich opowiadać bez ponownego przeżycia tamtego strachu, bólu i upokorzenia. Nie da się ich słuchać tak po prostu, kiwając głową i zdawkowo mrucząc: "no tak, to okropne", trzeba współuczestniczyć emocjonalnie w tych strasznych historiach. Jednak tylko opowiedzenie ich i wspólne przeżycie z współczujacą osobą to właśnie droga do uwolnienia się od ciężaru. Najgorsze, co może stać się z koszmarem, to metamorfoza we wstydliwy sekret, głęboko skrywany i za wszelką cenę chroniony przed wydobyciem się na powierzchnię. Taki sekret zżera od środka, zatruwa uczucia i myśli, a z wielkim wysiłkiem psychicznym spychany jak najgłębiej, paradoksalnie staje się centrum życia i niszczy wszelką jego radość. Ciągłe napięcie, frustracja, wyrzuty sumienia odbijają się także na zdrowiu, stają się przyczyną nerwic i raka – choroby nieprzypadkowo kojarzonej przez astrologów z planetą Pluton i władanym przez niego Skorpionem, znakiem głęboko skrywanych pokładów psychiki, do których mało kto ma odwagę dotrzeć. Pluton i jego znak uczą przede wszystkim tego, że każdy człowiek w swojej psychice jest feniksem - nie ma takiego błota, z którego nie umiałby się oczyścić, ani takiego zła, z którego nie potrafiłby się odrodzić. Donna Cunningham, znakomita astrolog, w Polsce głównie znana ze świetnej książki "Astrologiczny przewodnik ku samoświadomości", w innej swojej pozycji - "Healing Pluto Problems", opartej w dużej mierze na doświadczeniach z wieloletniej pracy w ośrodkach terapii uzależnień, głównie z alkoholikami, dużo uwagi poświęca temu, jak wyzwolić się od demonów przeszłości i zacząć wreszcie żyć godnie, szanując siebie jako człowieka, mimo bagażu przeszłości. A o mrocznych sekretach pisze tak:

"Jeśli masz mroczny sekret, który cię niszczy i od którego potrzebujesz się uwolnić, jedyną drogą, aby to zrobić, jest podzielić się nim z innymi ludźmi. Nie zapomnij o zdrowym rozsądku, bądź ostrożny, ale podziel się tą tajemnicą. Tajemnice tracą moc, kiedy je wyjawić".


Tyle było dni do utraty sił,
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy

Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł
Choć majątek prysł, on nie stoczył się
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy...

7 luty 2007
Dorota Rzepecka
Magiczny Kuferek

 

Zdjęcie Feniksa jest udostępnione na prawach CC. dzięki uprzejmości Jurversona. Wiecej jego zdjęć zobaczysz tutaj.

Przeglądasz: Mroczne sekrety / Uni Garden - astrologia i tarot w praktyce - Warszawa

Wyszukiwarka


Newsletter

E-mail:




Uni Garden © Józefina Jagodzińska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Webmaster - ITB Vega
poszukiwane astrologia, horoskop, horoskopy, horoskop osobisty, horoskop urodzeniowy, horoskop prognostyczny, astrolog Warszawa, astrologia Warszawa, tarot Warszawa, wróżka Warszawa, tarocistka Warszawa, horoskop, horoskop partnerski, horoskop miłosny, znaki zodiaku, tarot, astrologia, astrologia wydarzeniowa, astrologia tranzytowa, nauka astrologii, astrolog, ezoteryka, archetypy, rozwój duchowy, rozwój osobisty, pomoc duchowa, wiedza duchowa, duchowa wiedza, ezoteryka, tarot wróżka, tarot, kurs tarota, kursy tarota, astrologii, karty tarota znaczenie, nauka tarota, interpretacja tarota, wróżby tarota, stawianie tarota, warsztaty, anioł stróż, anioły, archanioły, przebudzenie duchowe, Warszawa