UniGarden - Astrologia, tarot, kursy

Twój cytat

"Flirtujcie, ale tylko ze sobą."

H. Jackson Brown

Honorarium dla uzdrowicielki

Jesteś w: Teksty » Ezoteryka » Inkongruencje


Autorka: Józefina Jagodzińska

Dostałam ostatnio kolejny list z takim oto zapytaniem:

Czy tak jak w medycynie chińskiej - zapłacę jak syn będzie zdrowszy bądź wyleczony?

Odpisałam tej osobie w ten sposób, zgodny z historią Chin i dzisiejszymi zasadami znanych mi praktyków medycyny chińskiej:

W medycynie chińskiej nie ma takiej zasady. W starożytnych Chinach tylko bogate rody miały swoich nadwornych lekarzy, którym płaciły non stop, chyba że ktoś zachorował. Wtedy przestawano płacić lekarzom aż do wyzdrowienia osoby, która zachorowała. Jak sama Pani rozumie, ta zasada w Pani przypadku nie ma zastosowania. Żaden ze znanych mi praktyków medycyny chińskiej i tybetańskiej nie stosuje czegoś takiego, o czym Pani pisze.

Pomyślcie sobie o tym tak - kuracje ziołowe trwają z reguły dość długo - od roku - do dwóch lat z kawałkiem, zwłaszcza w przypadku chorób przewlekłych, które zanim klient zgłosi się do mnie, trwają 5 - 10, a czasem i 30 lat! I teraz nie wiedzieć czemu, potencjalny klient oczekuje:

- po pierwsze, natychmiastowych efektów,
- po drugie, że będę mu fundować terapię,
- po trzecie, że powinnam, nie znając go zupełnie, zaufać mu, komponować i kupować dla niego zioła i liczyć na to, że kiedyś mi zapłaci...

Dla jasności - na początku, przy pierwszym kontakcie zawsze proszę o zrobienie stosownych badań i oczekuję robienia następnych - po kolejnych mieszankach ziołowych. Dzięki temu i ja, i klient mamy pewność, w postaci twardych wyników badań, czy i w jakim tempie następuje poprawa stanu zdrowia.

Albo taki kwiatek, jaki otrzymałam wczoraj:

Jest pani czarownicą, czego pani niezmiernie zazdroszczę, i zwracam się do pani z prośbą, ogromną. Poszukuję rady i pomocy, jednak nie stać mnie na rozreklamowane wróżki. Trochę też mi spieszno, ponieważ, nie wdając się w szczegóły, mam zaledwie tydzień na zwrócenie na siebie uwagi pewnego mężczyzny. Ja jestem urodzona 00.00.85, on 00.00.78. Chciałabym zapytać: jakie mamy szanse na stworzenie związku? Czy to jest ten człowiek, z którym spędzę życie. Bardzo proszę o odpowiedź, to dla mnie ważne!

Uzdrawianie i ezoteryka to dla mnie zawód, nie hobby. Chciałabym zobaczyć, jak te osoby, które wysyłają tego typu listy, bądź bezpośrednie żądania na GG, idą np. do lekarza i proponują mu, żeby fundował im terapię i leki za darmo, dopóki nie wyzdrowieją. Albo jak idą do fryzjerki, psychologa czy masażysty i żądają, żeby sprawić im śliczną fryzurę/zrobić masaż/doradzić, ponieważ one w tej chwili, na już teraz-natychmiast tego potrzebują, ale nie stać ich na to, żeby zapłacić.

Tego typu oczekiwania na początku mnie oburzały, potem śmieszyły, a w tej chwili jestem nimi nieco zmęczona. Z czasem zapewne dojdę do spokojnej i nieemocjonalnej konstatacji, że niektórym po prostu wygodnie jest stosować strategię pasożyta. Niewiarygodne, ile osób uważa, że może dostać coś za nic, a gdy tak się nie dzieje, są bardzo obrażone, że ich niezwykle ważna i oryginalna sprawa nie została potraktowana w sposób szczególny, za darmo, jeszcze z pocałowaniem ręki - za to, że zgłosili się właśnie do mnie!

Powołanie polega dla mnie na tym, że zajmuję się tym, co zapewnia mi spełnienie zawodowe i poczucie, że robię coś sensownego - co przynosi obopólne korzyści - mi i innym ludziom, jak i światu jako całości.

Powołanie nie jest poświęceniem. Nie będę pracować za darmo, ponieważ za darmo pracują jedynie niewolnicy. Jestem wolnym człowiekiem i podstawowym wymogiem skorzystania z mojej wiedzy, mądrości i umiejętności, które nabyłam dzięki studiom psychotronicznym, licznym kursom, medytacjom i wieloletniej praktyce jest stosowanie się do zasad umowy społecznej, jaką jest zapłata zarówno za pojedyncze sesje, jak i długotrwałe terapie.

Jeśli czytasz te słowa i należysz do grona osób, które usiłują funkcjonować jak panowie, którzy z racji swego urodzenia oczekują, że niewolnicy będą ich obsługiwać za darmo, to trafiłeś pod zły adres. Zastanów się nad sobą i pomyśl, czy nadal chcesz żyć tak, jakbyś był lepszy od innych.

Inni ludzie są równie dobrzy jak ty i zasługują, tak jak i ty, na dobre traktowanie.

Jeśli nie zmienisz swojej postawy, staniesz się wampirem, który sądzi, że nic nie posiada, niczym nie może się podzielić, a więc stara się wyciągnąć różne dobra od innych. Brak wysiłku - poza tymi manipulującymi sztuczkami na początku, które mają na celu wyłudzenie czegoś cennego sprawia, że kiedy już to uzyskasz, ukradziony skarb zamienia się w proch i pył. Więc rozczarowany, nie będąc w stanie docenić tego, co dostałeś, szukasz następnego skarbu do zrabowania...

Jeśli nie dajesz niczego z siebie, nie będziesz umiał z skorzystać ani z dóbr, ani z mądrości, jakie udało ci sie uzyskać od innych.

Jednym z podstawowych praw, jakie działają w naszym świecie - tak materialnym, jak i tych bardziej eterycznych - dotyczących emocji, uczuć, myśli, energii itd. jest WYMIANA.

Dzięki wymianie rośniemy i rozwijamy się, możemy się zmieniać i poznawać nowe rzeczy. Gdy wymiana nie występuje - albo biegnie tylko w jedną stronę - u biorcy następuje siłą rzeczy skostnienie, stagnacja, coś, co można byłoby nazwać "energetycznym zaparciem", przy jednoczesnym rozdęciu ego i chorobliwym, nadmiernym głodzie nowych wrażeń.

W istocie rzeczy jednostronny biorca jest jak narkoman. Nie liczy się ani ze swoimi prawdziwymi potrzebami, ani z potrzebami innych. Szuka za to ofiary, która da sie omotać i dostarczy mu na jakiś czas silnych wrażeń.

U naiwnego dawcy natomiast występuje poczucie bycia oszukanym, wykorzystanym, wyczerpanym, także głód, ale o wiele bardziej dojmujący, bo prawdziwy. Dawca rzeczywiście coś dał biorcy, ale nie dostał nic w zamian.

Zdrowa osoba po paru takich akcjach z usiłującymi wzbudzić współczucie chorymi biorcami przestanie przyjmować zaproszenie do tej traumatycznej gry.

Ciekawe, że zwykle osoby, które rzeczywiście potrzebują pomocy, zwykle nie śmieją o nią prosić, nie chcąc wykorzystywać czyjegoś dobrego serca i mając poczucie, ze to w jakiś sposób nadwyrężyłoby ich godność. Zdarza mi się pomagać nieodpłatnie, ale na moich warunkach i tym, których ja wybiorę, a nie odwrotnie.

Wracając do dawcy - czasem, zwłaszcza jeśli dawca wychował się w rodzinie, która przyuczyła go do obsługiwania chorych biorców - człowiek taki uważa, że dawanie siebie aż do ostatniej kropli krwi, do ostatniej kości jest dowodem jego głębokiej miłości i wyższości duchowej. Nie jest to trudne dla osób zahukanych, z kompleksami, wychowanych w religii katolickiej, a zwłaszcza dla kobiet, które często od małego tresuje się do usługiwania innym. Taki zamotany w sobie chory dawca gloryfikuje cierpienie, poświęcenie, a często i biedę - i takie dawanie aż do samounicestwienia staje się dla niego wyznacznikiem mętnie zdefiniowanej plakietki z napisem "rozwój duchowy".

To nieprawda. Jeśli jesteś dawcą i czytasz te słowa, wiedz, że nie tylko nie pomagasz innym, podtrzymując ich inercję oraz wygodnictwo, ale i bardzo szkodzisz sobie. Jezus z Nazaretu, autorytet dla całej masy ludzi, powiedział "Kochaj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO", a nie tylko "Kochaj bliźniego swego".

Jeśli chcesz komuś naprawdę pomóc, to po pierwsze, sprawdź, czy jesteś w stanie - czyli np. czy stać cię na to, by poświęcać twój czas i energię innym, czy też jest w twoim życiu mnóstwo spraw odstawionych na boczny tor, ponieważ niewolniczo i rozpaczliwie poświęcasz się innym, licząc na to, że kiedyś ktoś doceni i wynagrodzi ci twoje wysiłki. Może za rok, a może w niebie, a może w przyszłym wcieleniu... A tak naprawdę na święty Nigdy!

Po drugie - sprawdź, czy osoba, której chcesz pomóc, która oczekuje od ciebie pomocy zasługuje na nią - czyli czy odwdzięcza ci się za twój czas, pieniądze, uwagę i czy korzysta z twoich rad. Jeśli nie, to znaczy że jeszcze nie jest gotowa na pomoc, że tak naprawdę jej nie potrzebuje, albo stara się uwikłać cię w grę, w którą nie warto grać.

24 września 2006
Józefina Jagodzińska
 
 
Komentarze:

To takie proste! ale niestety coraz rzadziej o tym pamiętamy, a jeszcze bardziej stosujemy. Tekst godzien szerokiego upowszechniania.

A.W.

 

Nawet najbardziej pozbawiony wyobraźni człowiek wie, że do zrobienia mieszanki ziół, potrzebne są, no właśnie, zioła. A te trzeba z dużym nakładem pracy - zebrać, lub z dużym nakładem pieniędzy - kupić. Wiec pomijając już nawet zapłatę za prace nad ich skomponowaniem, oparta na zdobywanych latami umiejętnościach i wiedzy, trzeba być naprawdę bezczelnym, żeby domagać się za darmo od kogoś biegania po lesie lub sklepach zielarskich - bo taki delikwent domaga sie tego z pełną świadomością, że są to GODZINY pracy zielarki lub tez po prostu jej PIENIĄDZE wydane na jakieś niedostępne akurat w naturze zioła.

D. R. 

 

 
Przeglądasz: Honorarium dla uzdrowicielki / Uni Garden - astrologia i tarot w praktyce - Warszawa

Wyszukiwarka


Newsletter

E-mail:




Uni Garden © Józefina Jagodzińska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Webmaster - ITB Vega
poszukiwane alchemia, astrologia, horoskop, horoskopy, horoskop osobisty, horoskop urodzeniowy, horoskop prognostyczny, astrolog Warszawa, astrologia Warszawa, tarot Warszawa, wróżka Warszawa, tarocistka Warszawa, horoskop, horoskop partnerski, horoskop miłosny, znaki zodiaku, Tarot, astrologia, astrologia wydarzeniowa, astrologia tranzytowa, nauka astrologii, numerologia, astrolog, ezoteryka, archetypy, rozwój duchowy, rozwój osobisty, pomoc duchowa, wiedza duchowa, duchowa wiedza, ezoteryka, tarot wróżka, tarot, kurs, kursy, tarota, astrologii, karty tarota znaczenie, nauka tarota, interpretacja tarota, wróżby tarota, stawianie tarota, warsztaty, anioł stróż, anioły, archanioły, reinkarnacja, hermetyzm, przebudzenie duchowe, Warszawa